Od wczoraj zagłębiam się w całkowicie odmiennej piosence niż zawsze... znalazłam ją na blogu Mimi. Zdziwiłam się że nuta o charakterze japońskim przypadła mi do gustu. Nigdy czegoś takiego nie słuchałam, a o Japonii wiem tyle co każdy
piękne to jest...
Strasznie porusza mnie do wspomnień, przemyśleń. Jednak myślę że na większą skalę nie odnajdę się w takich piosenkach to chyba raczej tylko wyjątek.
U mnie nic takiego: nie jest jakoś super dobrze, ale nie ma co narzekać. Głowa do góry i idzemy dalej w inny sposób z życiem sobie nie poradzimy. Z doświadczenia wiem że lepiej strać się aby coś następnym razem lepiej się udało niż ciągle ubolewać nad jednym tematem, to nie ma sensu.
Jutro nie mamy lekcji w szkole jednak iść muszę, trzymam głęboką nadzieję że jutrzejszy dzień będzie jednym z moich najlepszych... jednak nie mogę zdradzić dlaczego... przepraszam.
Stwierdzeniem mojego ostatniego bytu na tej dziwnej planecie jest to że strach to jest coś co może popsuć nam wszystko, dlatego wyzbywajmy się jego jak tylko możemy... Róbmy potem myślmy...tak jest najlepiej w większości sytuacji nie powiem że we wszystkich ale jednak. Gdy zbyt bardzo zechcemy coś przemyśleć zabraknie nam czasu, albo zrzygnujemy z tego a potem pojawi się tylko żal
1 komentarz:
zgadzam się z twoim stwierdzeniem
Prześlij komentarz